Witaj w Dolinie Muminków. Lista wszystkich niusów jest po prawej (Archiwum bloga)...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kair. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kair. Pokaż wszystkie posty
sobota, 12 lutego 2011
Egipt wolny!
Cieszę się razem z Egiptem i Kairem. Bardzo się cieszę! W końcu sam prawie każdego wieczoru chodziłem po Tahir square lub ulicach prowadzących do tego ronda. Mam nadzieje, że Egipt wygra nie tylko demokrację ale i wolność od islamu. Inaczej wszystko pójdzie na marne...
środa, 2 lutego 2011
ERA GSM okrada klientów w Egipcie
Minuta do Polski: Era 9,90zł, Vodafone Egypt: ~2,00zł
Sms do Polski: Era 1,50zł, Vodafone Egypt ~0,40zł
Internet GPRS/3G: etisalat od 20 do 45zł/miesiąc (unlimited)!
Skype z Polski do Vodafone Egypt: 0,68zł/min
ERA GSM zarabia na nas 373%
Komentarz BOA jest taki, że roaming GSM to co innego niż international calls. A ja się pytam z jakiej infrastruktury korzysta ERA? Lokalnego operatora? Zatem 2zł dla lokalnego, 2zł dla Ery =4zł i to byłoby OK. To samo dotyczy HONGKONGU. Minuta do Polski: Era 9,98zł, China Mobile PCCW 5zł.
wtorek, 1 lutego 2011
Amerykański FOX News: Egipt w miejscu Iraku ....
Zobacz http://wiadomosci.onet.pl - usa-zenujaca-wpadka-telewizji-ws-egiptu
Onet.pl: Amerykańska telewizja Fox News zaliczyła poważną wpadkę dotyczącą Egiptu. Z map zaprezentowanych w jednym z programów wynika bowiem, że Egipt znajduje się dokładnie tam, gdzie powinien znajdować się Irak.
Onet.pl: Amerykańska telewizja Fox News zaliczyła poważną wpadkę dotyczącą Egiptu. Z map zaprezentowanych w jednym z programów wynika bowiem, że Egipt znajduje się dokładnie tam, gdzie powinien znajdować się Irak.
Dzień 11. Podziękowania za pomoc w powrocie z Kairu
Dziękuję. Z tego miejsca składam podziękowania wszystkim 3 osobom, które sprowadziły mnie do Polski. To dzięki nim nie musiałem czekać w Kairze do wtorku na Boeinga z Lotu(a więc spędzić jeszcze 2ch nocy na lotnisku!), który ma pozbierać wszystkich. Nie musiałem nigdzie dzwonić i użerać się z przebookowywaniem biletu na nowe połączenie. Bardzo dziękuję, tylko dzięki Wam mogłem leżeć i śmiać się na lotnisku w spokoju czekąc na lot AEGEN do Aten! W sumie chyba tylko w 6 osób z Polski udało się nam polecieć tym lotem, reszta to byli różni ludzie, Niemcy, Amerykanie, którzy mieli czekać 2 dni w Atenach na połączenie do USA. Chciałbym tutaj również zaznaczyć, że na lotnisku nie było nikogo z obsługi LOT, a w samolocie do Aten było wciąż kilka miejsc wolnych...
Na miejscu zostało kilkoro bliskich znajomych. To nie jest tak, że wszyscy Egipcjanie są źli ;) O ile w ogóle tak można mówić. W Kairze jest miejsce, do którego bez problemu mógłbym wrócić i wcale nie chodzi o Sheherezzada Night Club ;) Część Egipcjan po prostu nie wiedzą co to kolejki, potrafią się kłócić i chcą wyciągnać od Ciebie kaskę na przetrwanie. Chodząc sam nigdy nie czułem się zagrożony z ich strony - może też dlatego, że nigdy przy sobie nie nosiłem ani portfela ani paszportu, 2 telefony i zawsze mogłem liczyć na pomoc kolegów i koleżanek z hotelu - a może dlatego, że sami w sobie są spokojni (dopóki się nie wkurzą i wybuchną) i dość powoli reagują na wszystko. Mam nadzieję, że rewolucja zmieni choć troszkę Egipt na lepsze :)
Na miejscu zostało kilkoro bliskich znajomych. To nie jest tak, że wszyscy Egipcjanie są źli ;) O ile w ogóle tak można mówić. W Kairze jest miejsce, do którego bez problemu mógłbym wrócić i wcale nie chodzi o Sheherezzada Night Club ;) Część Egipcjan po prostu nie wiedzą co to kolejki, potrafią się kłócić i chcą wyciągnać od Ciebie kaskę na przetrwanie. Chodząc sam nigdy nie czułem się zagrożony z ich strony - może też dlatego, że nigdy przy sobie nie nosiłem ani portfela ani paszportu, 2 telefony i zawsze mogłem liczyć na pomoc kolegów i koleżanek z hotelu - a może dlatego, że sami w sobie są spokojni (dopóki się nie wkurzą i wybuchną) i dość powoli reagują na wszystko. Mam nadzieję, że rewolucja zmieni choć troszkę Egipt na lepsze :)
Już w Polsce, a w Kairze wciąż zamieszki
Tak, jestem już szczęśliwy w Polsce. Troszkę tęsknie za Kairem, ale tylko troszkę hehe... Dzwoniłem do znajomych, którzy tam zostali. Ambadasa zaleciła pozostanie im na swoich miejsach. Wciąz nie działają SMSy, internet. Dodatkowo wstrzymano całkowicie ruch pociągów, a po 16 nie lata EgyptAir. Mam nadzieję, że Mubarak ustąpi, albo niech spalą jego domek, to będzie musiał to zrobić i wtedy wszystko zacznie wracać do normy, w przeciwnym wypadku długo im zajmie przywracanie miasta do stanu sprzed 25 stycznia.
Z tego co dowiedziałem się podczas podróży powrotnej, miałem dość dużo szcześcia, jeśli chodzi o Alexandrie czy Luxor. Obydwa te miasta następny dzień po naszej/mojej wizycie zmieniały się nie do poznania. Teraz nawet znajomy Egipcjanin nie może wrócić do swojej rodziny w Luxorze (nie ma pociągów, nie ma lotów).
Z tego co dowiedziałem się podczas podróży powrotnej, miałem dość dużo szcześcia, jeśli chodzi o Alexandrie czy Luxor. Obydwa te miasta następny dzień po naszej/mojej wizycie zmieniały się nie do poznania. Teraz nawet znajomy Egipcjanin nie może wrócić do swojej rodziny w Luxorze (nie ma pociągów, nie ma lotów).
Dzień 11. Niedziela. Powrót do Polski
O 3.30 obudziłem się i poszedłem zobaczyć, czy czasem nie ma kogoś z lotu, oczywiście nie było. Jakoś dospałem do rana na łóżku zbudowanym ze spodni, 2ch reklamówek, ręcznika i 2ch koszulek. Dawno nie miałem tak wygodnego miejsca. O 8.30 rozpocząłem próbę wydostania się z lotniska. Tutaj panuje kompletny chaos. I wciąż nie ma internetu.
No internet connection. Pani w okienku z AEGAN AirLines nie mogła wydrukować boarding pass. Żadne biuro linii lotniczych na lotnisku nie było w stanie zrobić rezerwacji ani jej zmienić. Na okienkach zostały wywieszone kartki z numerami telefonów, pod które należy dzwonić, aby cokolwiek sobie załatwić. Ochrona lotniska nic nie wie, kazali mi iść do Egyptian Air, co oczywiśnie było ich błędem. Wróciłem się bo bagaż do mojego japońskiego osiedla- to była 29 osobowa wycieczka z Japoni - czekali już 2 dni na lotnisku. Rano podobno obsługa rozdawała nawet śniadanie z hotelu. Panował taki chaos, że na przykład ludzie, którzy wjeżdzali ruchomi schodami z dołu zbijali się jak kręgle na górze, bo nie potrafili ustąpić miejsca. Udało się przejść pierwszą bramkę i odnaleźć punkt check-in, w tym nadania bagażu. szkoda, że zapomniałem przypomnieć im, by dali mi naklejkę na bagaż, ale w sumie nawet gdyby zginął (nadany bezpośrednio do Wawy), nie ma w nim nic cennego. A jest ubezpieczony. Nieważne. Spotkałem też ludzi, którzy przylecieli tutaj wczoraj wieczorem, automatycznie zostali zawrócenie i zmieniono im rezerwacje, także zwiedzili tylko lotnisko...
Check-in. 10.10. Oczywiście w kolejkę pod koniec próbował się wepchać Arab. Pisałem już, że to “świnki”? Więc stoimy tak sobie w kolejce dobre pół godziny, przedemną Amerykanie i Niemiec. Gość odpina pasy i próbuje wejść tuż przy kasie krzycząc coś. Niemiec mówi do niego po arabsku, ale on nie reaguje, Amerykanin też go blokuje, również mnie wkurwił po nie usłucha ochrony i zacząłem go wyganiać "halas" - koniec, "la" - nie, "go away" - odejdź. Było to dośc głośno i wiele razy, także gość się ugiął i poszedł sobie, a mi nawet ludzie w kolejce gratulowali. Odpowiedziałem, że lubie wkurzać ich, to teraz taka moja nowa pasja, co więcej, wiem jak to robić. Oczywiści obsługa przeprszała, ale po tygodniu w Egipcie naprawdę jest to normalne.
10.59. Czekamy na samolot do Aten. Jedyne o co się martwię, to ból uszu, ale może jakoś poradzę. Tutaj przez ochronę można bylo przenieść wszystko. Co do cen na lotnisku, sorki ale drogie. Takie same ceny wódki były w Moskwie, a może nawet tańsze - tam Finladia 1l chyba 10 euro. Tutaj byle jaki śmieć 15 $ i w górę.
O godzinie 12 wylecieliśmy do Polski przez Ateny, mieliśmy ponad godzinne opóźnienie. Na lostnisku w Atenach tuż przy schodach obsługa czekała na nas (6 osób) z biletami na samolot do Polski. Wylądowaliśmy 15.30, a 15.35 samolot Lotu miał odlecieć do Warszawy. Gość z obsługi w żółtej kamizelce przeprowadził nas szybko przez całe lotnisko i wszystkie odprawy. Udało się zdążyliśmy.
Dzień 10. Sobota. Escaping from Cairo
Esc. Cairo. Wyjeżdzamy! Zdążyłem zrobić jeszcze klika zdjęć z zamieszek, dziś będzie najgorszy dzień. Nie wiem, ale jak słyszeliście w BBC po północy było wystąpienie Mubaraka i powiedział, że nie zrezygnuje, dlatego dziś na naszych ulicach coraz więcej było sklepów zamykanych. Sklepikarze zabijali deskami wystawy lub zamolowywali je wapnem. Również lokalny Mc Donalds był zamknięty. Byłem dziś na Tahir square, zrobiłem ostatnie zdjęcia żegnajc się z Kairem. Tak, to nie była zwykła wycieczka. Widziałem spalone samochody policyjne i czołgi na ulicach i mnóstwo ludzi zbierających się ponownie na demonstracje. Dlaczego wojsko nie robi nic na ulicach? Ma tylko czołgi i karabiny maszynowe. Policja ma zaś gaz łzawiący i gumowe naboje. Wojsko nie chce zabijać ludzi. Gaz jest tutaj rzeczywiście bardzo silny, dziś było go mniej, ale wczoraj nawet z zatkanymi ustami nie dało się wytrzymać (piekące oczy).
Taxi, taxi, na lotnisko!. Jak wróciłem, spotkaliśmy z Maria z Kolumbii. Ona też zdecydowała się wcześnmiej jechać na lotnisko. Niestety gość z recepcji nie był w stanie załatwić nam transportu (obdzwonił 4-5 kierowców), również mój znajomy nie był zdecudowany jechać o 15. Powiedział, że lepiej będzie po 18, a dzis godzina policyjna zaczynała się o 16 (i tak nikt na to nie zwarza). W nocy były jednak aresztowania o których niewiele wiemy. Powiedziałem Marii, że wyjdę na ulicę złapać Taxi, udało się. Pojechaliśmy razem. Tak, Kolumbia musi być fajnym krajem. Maria przyjechała tutaj na 2 miesiące, uczyła się belly dance (taniec brzucha), ponieważ w Kolumbii ma szkołe tańca. Tutaj nauka jest dość droga, około 100$ za godzinę. Jak na to zarabia? Kupuje tutaj wszystkie te ciuszki potrzebne do belly dance i sprzedaje u siebie. Tym sposobem zwraca się jej około 70% kosztów podróży. Jeździ tutaj również na festiwale belly dance. 10 dni nauki po 3-4 godziny około 2000$. Przez tą rewolucje nie udało mi się odchaczyć ostatniego punktu wycieczki, którym był właśnie taniec brzucha. Z Maria w sumie to poznaliśmy się dopiero w tej Taxi, bo tak to tylko 2 razy spotkaliśmy się w hotelu. Terminal 1(Maria leci przez Madryt) jest w innym miejscu niż terminal 3 (mój), dlatego dobrze pozostać w taxi.
Teraz gdy to pisze siedzę już na lotnisku. Mój lot o 4AM jest odwołany. Przyjecielowi, który załatwił mi samolot na jutro (przesiadka przez Ateny) bardzo dziękuję, inaczej musiałbym tu czekać prawdopodobnie do wtorku. Nikt z obsługi tutaj nic nie wie o LOT Polish Airlines, pozatym, że u góry mają okienko, w którym nikogo nie ma, podobno o 3 w nocy też nie będzie. Skończyła mi się wódka, doładowanie na vodafone egypt i skype w PL, został jeszcze PLAY i ERA unlimited. Gra miła muzyka, rozmawiam z ludźmi, siedzę podpięty do gniazdka z prądem i co chwile ktoś przychodzi. Chineczki :) :). Bardzo dużo ludzi na lotnisku jest z Chin, głównie Guang Dzu i Guang Dong (sorki za pisownie). Tak, to jest następny kraj, który chciałbym odwiedzić. Wciaż nie mamy internetu, komórki działają. Informacja nic tutaj nie wie o jakimkolwiek agencie występującym w imieniu Lotu, w ogóle nic tutaj nie wiedzą, nie mają dostępu do danych, nie mają komputerów. Hehe.. w Burger King jedynej knajpce na lotnisku podobno skończyło się jedzenie, wszystko zjedzone do ostaniej frytki. Do 8 rano wszystkie loty international są odwołane, lata tylko EgyptAir, ale domestic flights. Wczoraj chyba było tak samo.
Ztęskniony normalnej muzyki. Nie macie nawet pojęcia jak bardzo, bardzo brakuje mi tutaj normalnej muzyki. Wiecie, że w Polsce słucham muzyki 24h na dobę. A tutaj tylko te brzędki arabskie, w taxi, wszędzie. Masakra! U nas jest raj. Pod wieloma względami, jeśli ktoś u nas narzeka, to niech przyjedzie tutaj i zobaczy... Dotyczy to również kultury, myślenia, IQ. Egipcjanie mają nawet trudności w dopasowywaniu kształtów, dobrze, ze nie noszę przy sobie noża.
Arabskie dziewczyny znów śmieją się do mnie, nie dziwie się, bo pokazałem im ok, bo próbują bidule zasnąć. Tak naprawdę one są ok, szkoda tylko, że od małego omatulone w te chusty. Jak mawia moja znajoma, ta chusta na głowie to znak niewoli. Nigdy nie zgadzajcie się w żadnym kraju na jej zakładanie. To skrzywienie muzłomanizmu.
Teraz się śmieje siedząc tutaj, że to chyba pierwszy przypadek wśród moich znajomych hehe kiedy naprawdę ktoś potrzeje ewakuować się z miasta, bo rozpętuje się demolka, a dotego mamy problem z blokadą informacyjną (no internet) i brakiem samolotów (odwołane loty).
Chineczki są jednak pomysłowe. Jakby były przygotowane... czajniczki, kuebeczki jednorazowe, herbatka, co chwile biegają do mnie z coraz to innym czajniczkiem. A muzłomanki niestety chyba się nawet boją podejść, oczywiście wcinają lajsy omatulone w husty. Te dziewczyny mają po naście lat, a już oddały swoją kobiecość allachowi.
Egipcjanin zapytał mnie, co to jest, że jak przylatują Rosjanie albo Polacy to w samolocie jest na przykład 6 facetów a 44 kobiety :D Odpowiedziałem, że po prostu bardzo Was lubią :D
Jest po północy. Zamieszkałem na japońskim osiedlu, wybudowanym w około 2h godzin z kartonów, folii, ręczników i oczywiście bagaży, ponad 29 osób. Mieszkamy na półpiętrze. Niektórzy z nas, w tym ja, w swoich sypialniach mamy nawet doprowadzony prąd i bezprzewodowy internet, mamy, ale nie mamy, bo te #@%# dalej zablokowali całą sieć. Najśmiesznjiejsze jest to, że dziś cudem w Kairze znalazłem działający bankomat, bo skoro wycięta jest sieć, to przestały działać bankomaty i banki... a miałemn przy sobie jakieś 0,5 funta. Japończycy są doskonale zorganizowani, starszy miał nawet rękawice do cięzkiej pracy. Nie mam pojęcia skąd załatwili kartony na.
Sklep na lotnisku. O czym będziemy tu mówić w 5 osób obsługują 1 kasę z prędkością około 1 transakcja na minutę. Wiem, w Moskwie też się niektórzy uczyli, a tutaj sorki. Tylko garnitur ma ubrany i za to +. Robi się nas tutaj coraz więcej, bo nic nie lata. Rosjanie są 1000 razy lepsi niż Egipcjanie. Och.. nie ma porównania. Burger King - hehe - masakra, wciąż wszystko zjedzone łączenie z frytkami... :D Udało mi się kupić 500g marsów za 5$ (cena hit na lotnisku). Normalnie coś takiego samego, tzn. 500g słodyczy około 10-12 $. Pokazałem to też tacie z synem z Ugandy. Był miło zaskoczony. Zresztą nie wiele ich już zostało. Oni czekają do jutra wieczór.
Leże tu i śmieje się tylko dlatego, że Ktoś załatwił mi bilety powrotne na rano na 10. Tyle przeżyć, które tutaj mnie spotkało, to łał. Wystarczy jak na chwilę. Chyba widziałem nawet pilotów śpiących na lotnisku w marynarkach.
Następny raz na bliski wschód biorę: nóż, czajnik, kubek, zupki chińskie, śpiwór, grila jak się zmieści, zestaw do hakowania sieci WEP/WPA (ale teraz cały ruch jest wykasowany, 100% ruchu), wódkę 2 butelki z Wawy.
Dzień 9. Piątek. Zamieszki w Kairze i uziemienie :)
Dziś rozpoczeła się prawdziwa rewolucja. Piątek to dzień świeta dla muzłomanów. Zamieszki zaczeły się 25 stycznia, bo wtedy było święto policji. O godzinie 12 odbyły się główne modlitwy dla muzłomanów, po czym wszyscy poszli kontynować rewolucje, walczyć o obalenie Mubaraka. Nie spodziewałem się, że rozmiary dzisiejszych zamieszek będą tak duże. Spałem do godziny 16, o 12 było słychać modlitwy, a później już tylko zamieszki, trąbiące i wyjące samochody, ludzki krzyczących "precz z rządem", "precz z Mubarakiem".
Czy wiecie, że Mubarak ma już 84 lata, a wygląda jak 45? To dlatego, że wydaje kasę na operacje plastycznie. Armia Egiptu jest 8 co do wielkości na sklepie, mają 8 milinów żołnieży. Kto ich wspiera? Amerykanie i Anglicy.
Brak dostępu do świata na zewnątrz.Teraz jest godzina 21, piątek. Od południa mamy zablokowane komórki, żadna z sieci (etisalat, vodafone itd) nie działa. Od wczoraj (czwartku) wieczór mamy odcięty internet (router połączony, ale dalej cisza). Oglądamy BBC, CNN, All Arabia. Jak widać na wykresie w BBC ruch internetowy z Egiptu całkowicie (100%) zamarł. Ale rząd i tak nie uniknął zamieszek, trwają we wszystkich miastach. U nas palą sie samochody policyjne Palą się niektóre budynki rządowe(wiem o 1). Na ulice wkroczyło wojsko, ale i ta nie potrafi pomóc policji opanować zamieszek. Nad nami słychać co chwile latające helikoptery. Nie wiemy, czy z lotniska odlatują samoloty. BBC mówi: Operatorzy i
komórkowi zostali zmuszeni do zablokowania jakiegokolwiek ruchu. Nawet w Russian TV widzimy relacje z Egiptu. Byłem dziś na ulicy przed 17 1kupić coś do picia. Wszystko jest pozamykane, dziwnie posprzątane. Było pełno gazu łzawiącego, nawet gdy wziąłem mokrą grubą szmatkę do oddychania oczy łzawiły strasznie. Wróciłem więc szybko spowrotem.
Nasz hotel jest czysty od gazu, mieszkamy na 6 i 7 piętrze, w dzielicy Orabi, bardzo bezpieczny. Jest nas tutaj sporo: z Polski, Syrri, Chin, Tajwanu, Francji, Turcji, Kolumbi, Finlandii. Znamy się wszyscy. Hehe troszkę jedzenia przyniosła koleżanka z 1 z otwartych knajpek, ja mam pepsi :D. Mamy też zapasy na rano na śniadanko. Codziennie w hotelu dostajemy śniadanko, na które składa się: herbata, dżemik, serek, jajeczka i sztangielki.
Tak, w hotelu zawsze na zmianie jest któryś z SBków - co wbrew pozorom daje poczucie bezpieczeństwa.
Barrack mówi do Egipcjan, żeby się uspokoili? Tu wszystko trzeba zrobić od nowa . Dowodzi to, że USA nie dąży do pokoju i prawa, ale jak zawsze tak się ustawia, jak pasuje to jej interesom. Tutaj na ulicach trwa walka, a ten (Barrack) ze spokojem mówi, żeby obeszło się bez rozlewu krwi. Skolei T. Blair, powiedział, że wiele lat miał dobre znajomości z Mubarakiem .. i że to jest tylko wind of changes (wiatr zmian)
Podobno zgineło kilku żołnieży i cywilów. To jest potrzebne, to musiało się stać. Muszą to wreszcie zrobić raz a dobrze. Godzina policyjna. Około 18 zarządzono godzinę policyjną, zakazali wychodzenia z domów od godz. 19 do 7 rano. Oczywiście wszyscy to mają w dupie, wręcz przeciwnie, ludzie wychodzą na ulice, wraca normalne życie, ludzie
zaczynają pić herbatę na ulicy jak zawsze. Znów słychać helikoptery. Jeśli ktoś oglądał dzisiaj BBC lbo CNN, a może i pewnie naszą telewizje, to w wielu w tych miejscach, których trwają zmieszki, byłem osobiście. Oczywiście wcześniej nie dzisiaj. Jak dobrze, że wracam już w niedziele. Mam nadzieje, że będzie samolot.
Moją pasją stało się denerwowanie i okłamywanie Arabów ;). Tak, oni robią to samo nam. Jak to zrobić? Jak natrętnie proponuje Ci taxi, zacznij głośno spiewać La, La, la.. (znaczy nie, nie,nie).
- dlaczego mówisz do mnie la, a nie "nie" (pyta w jęzuku angielskim)
- bo jak bym Ci powiedział nie, to byś nie zrozumiał (też po angielsku)
- ale ja rozumiem po angielsku
- naprawde?
Można też ich okłamywać.
- jak masz na imię?
- John
- gdzie mieszkasz?
- o tutaj na tym statku obok (przeprawa przez Nil w Luxorze)
- sam?
- nie z rodziną?
- a jak nazywa się statek?
- nie pamiętam
- ....
- tak, tak to chyba ta nazwa
- wiesz, ja obok mam sklep, może przyjdziecie z rodziną
- tak, przyjdziemy ale wieczorme
- to chodź odprowadze Cie teraz
- teraz nie, ide gdzie indziej
Można tez ich lepiej wkurzać. Arabowie zdenerwują sie, jeśli oni wystartują do Ciebie po angielsku a ty zaczniesz do nich mówić w języku, którego nie rozumią. A później odpowiedzieć im na przykład po arabsku "halas" (koniec). Będą myśleć, że Ty ich rozumiesz, oni Ciebie nie. Przypominam, że ludzie idą do muzłomanizmu, bo to religia dla ludzi prostych, niestety nie inteligentych, takie jest moje zdanie i takie są fakty, dlatego tak łatwo rozwiaj się w Egipcie i dalej.
Dzień 9. Czwartek. Luxor
W sumie to nawet nie wiedzałem, że czas leci tak szybko. W środe w południe próbowaliśmy kupić bilet, ale się nie udało. Dziewczyna napisała mi tylko numer pociąu 996 i numer wagonu 12 i 13. Okej, zaczynamy podróż...
Zakupy przed wyjazdem. Pociąg wyjeżdzał o 21.45. O 21.20 wyszedłem z hotelu. Chciałem coś jeszcze kupić. O ile tutaj w sklepiku obok ludzie są szczerzy (pepsi 1l 4 funty, wafelki 0,5 funta), o tyle w sklepiku po drodze chciałęm kupic 4 opakowania wafelków, dałem 50 funtów. A co gość mi oddał? 10 funtów. Zapytałem gdzie reszta? Dał jeszcze 20. Gdzie reszta? Powiedzieli, że 1 kosztuje ileś tam funtów? Wkurwili mnie dośc mocno, więc zacząłem na nich krzyczeć i w koncu oddali mi moją 50. O mojej nienawiści do arabów, Egipcjan i muzłomanów napiszę później na końcu tej historii. Będzie to przesłanie również w języku angielskim, aby przynajmniej niektórzy z nich mogli zrozumieć. Jest to standardowy chwyt wielu sklepikarzy, także kiedykowiek wizytując EGP pamiętajcie.
Podróż w głąb Afryki i Egiptu. Na wejściu na stacje ludzie sprawdzarli czy mamy bilety, przeszedłem środkiem. Na peronie zapytałem Policjanta, nie pytał o bilet, bo miałem na kartce napisany numer pociągu i wagonu. Gdy już straciłem nadzieję i chciałem zrezygnować (bardzo dużo ludzi) spotkałem na peronie mamę mojej nowej koleżanki. Okazało się, że jest to wagon uniwersytecki - super na początku było bardzo dużo miejsca. Większość to dobrze sytuowane dziewczyny z Cairo University, studia inżynierskie, takie jak architektura. Oczywiście mogą mnie przesadzić do następnego wagonu i tak się stało. Ale tam spotkałem studentów z collegu. Byli bardzo mili.Podróżowaliśmny razem przez 10 godzin.
Poznaliśmy się i rozmawialiśmy. Dlaczego nie lubię egipcjan i muzłomanów?
Po pierwsze są troszkę nieinteligenti, nawet te ich studia to pic na wodę, nic nie potrafią, nie posiadają umiejętności technicznych, nie potrafią grać w kółko i krzyk, nie mówcie mi się, że się mylę. Spotkałem tylko 1 fajnego żółnieża, wracającego do domu. Nie mówił nic po angielsku, ale rozumieliśmy się, tylko jemu można było zaufać. W ogóle w takich krajach o cokolwiek chcesz chcesz zapytać, zapytaj mundurowych.
Po drugie kłamią. Wszyscy Egipcjanie, z którymi rozmawiałem okłamali mnie conamniej raz. To jest standard. Jeśli spotkasz na drodze muzłomanina, który dobrze mówi po angielksu i chce Ci pomóc, to znaczy, że chce Cie oszukać, a już na pewno, że Cie okłamie - tak jest zawsze. Są bardzo biedni stad to ich nieograniczona wyobraźnia sami się w tym gubią, a mnie to w pewnym momencie zaczeło już nudzić. Jak długo można??? Nawet gdy rozmawiają między sobą, to wyolbrzymiają rzeczy.
Po trzecie są chorzy w swej wierze. Uważają, że my Chrześcijanie jesteśmy gorsi. Uważają, że jak się urodzą to już w mózgu mają wgranego Allacha. Ich wiara składa się z kilku prostych zasad
1) powiedzieć, że Allach jest 1 bogiem
2) udać się do Mekki jak mają kasę
3) 5 razy w ciągu dnia się modlić itd
No dobrze, zapytałem zatem, co robią, gdy popełnią grzech. I co? W ich przypadku wystarczy wrócić na prawą drogą i pomodlić się do Allacha o wybaczenie. Dlatego właśnie dla mnie muzłomanizm to nie jest prawdziwa religia. Wyznają przed sobą swoje błędy? Dajcie spokój, zakrzywienie czasoprzestrzeni... Nie mają dziewczyn, dla nich 1 celem w życiu jest Allach, to on ich prowadzi.
Terroryści sami dla siebie. Pytają czy wszyscy w Europie uważamy, że są terrorystami? Oh nie odpowiadam, wcale nie. Rzecz w tym, że ponieważ kłamią, są ubodzy, 1 celem jest Allach, sami sobie nie wierzą i przed każdym wejściem do muzeum, pociągiem, sami siebie sprdzają, prześwietlają, sami siebie boją. Problem w tym, że ja przechodzę przez bramkę i dzwoni jest ok, idzie egipcjani nie - musi się rozebrać, wyciągnąć wszystko... Sami siebie zapędzili w ten kozi róg.
Po czwarte są chamscy i uparci. Tak, wszędzie wpychają Ci taksówki i przedmioty do sprzedania. Wpychają się też sami do kolejek. Zresztą nie znają czegoś takiego jak kolejki.
Po piąte są brudni. Żyją jak "świnki", chociaż ich nie jedzą. Nie dbają o środowisko. Nie wierzycie? Droga z Kairu do piramid prowdzi przedcież obok rzeki zasypanej śmieciami. Zobaczcie plaże w Aleksandrii po lewej stronie, albo spróbuje podróżować pociągiem i też zobaczycie śmietniska.
Po szóste za sposbób w jaki traktują swoje i nasze kobiety. Kobiety bardzo boją się zrobić mężczyzną krzywdę(nawet nadepnać na buta), dotknać. Według niektórych "dopsze" wyedukowanych młodych studentów, najlepsze kobiety są te z delty Nilu z chowu domowego, to jest przez całe życie zamknięte w domach, gdzie nie dopuszcza się do nich innych partnerów... Może dlatego później mają tyle dzieci? W każdym razie widziałem jak traktują nasze białe kobiety, a na to niestety zgodzić się nie mogę, niech więc spierdalają jak najdalej to możliwe, bo do PL ja ich nie zapraszam i niech nie liczą na moje wsparcie. Halas (znaczy koniec). Szukaran znaczy dziękuję.
O 9 rano pociąg dojechał do Luxor. Dla mnie wyprawa życia, przez Egipt ponad 670km od Kairu, bez biletu na początku i bez miejsca siedządzecgo. Spałem około godziny, między 5 a 7. Bardzo mili studenci gdyby nie ich IQ poczęstowali mnie kanapkami, herbatką, miejscem siedzącym. Ja ich też ale nie chcieli, bali sie o HIV? Podróż pociągiem jest fascynująca, bo Afryka w głębi jest piękna, spotykasz nowych ludzi. Nawet oni, wszyscy oni mieli kupione bilety, nie wiecie jakim śmiechem wybuchi, gdy im powiedziałem, że ja nie mam. Pociąg wyjechał o 10 w nocy. Dojechał o 9 rano. Dopiero po 1 w nocy kupiłem bilet w 2 klasie (50 funtów).
Sam Luxor jest malutki. Dobrze jest jednak wynająć coś z centrum, żeby dojechać do największcyh świątni El Karnak.W całym Luxorze śmierdzi końską kupą. Jest wszędzie bo wszędzie jeżdzą dorożki. Czasami to miasto wygląda jak miasto Amiszów. Naprawdę... tylko dzisiątki autobusów z turystami burzą ten widok. Myślałem o Taxi, ale gość z dorożki mnie zaczepił.
- Ile do El Karnak?
- 50.
- 15?
- 50
- 15?
- Go away. Poszedłem dalej zobaczyć Luxor Temple.
- Oh no. 15 is okay. Zabiore Cie za 15.
- Ok, może być
El Karnak nie jest wcale tak daleko, ale wygodniej jest podjechać. Kłamcy w sklepikach w Luxor. Pepsi 1l 8 funtow, w supermakecie znazłem za 4 funty jak u nas w Cairo. W El Karnak 5 funtow pepsi 0,33l :D Wejściówka 65 funtów. El Karnak jest duży i potrzebujesz przewodnika. Spędzisz tam z nim ze 4 godziny. Nie zdziwicie się, jak zobaczycie, że część El Karnak budowana jest od nowa z malutkich kawałeczków... Po El Karnak wróciłem do miasta, musiałem znaleźć bankomat, który nie wypluje mojej visy (tylko 1 bankomat w calym
egipcie to zrobil). Przespałem się troszkę nad nilem. Przeprawa na 2 stronę najlepiej dzięki National Ferry (jest obok Luxor Temple, a przed Luxor Temple jest Mc Donalds). Przeprawa kosztuje 4 funty w obydwie strony.Już na promie łapacz zaproponował mi taxi. Chciałem zobaczyć Valley of The Kings.
- 80 funtów powiedział
- 50
- 80
- 50 i wiesz, żę to jest dobra cena.
- 70 to co moge zrobić najlepiej
- ale tam nie jest daleko, 11 km (zmierzylem na mapie)
- nie, 11 ale 12,5..
- 25km*2funty=50 albo nie jadę i zapiszemy to na papierze
- ok, ale jak będziesz zadowolony dasz 60
- jak będę zadowolony dam 55
- ok
Kierowca zamwiozl mnie, wejsciowka 80 funtow, nie wolno brac aparatow, ale wystarczy je ukryc dobrze, albo wziac telefon. Pamietajcie, Egipcjanie sa tepi, jesli ich oklamiecie, oni nie domysla sie. A Was i tak oklamuja caly czas. Wszedzie. W Valley of The Kings do wejscia 300m moze dowiezc was kolejka za 4 funty w obie strony. a 80 funtow macie wejscie do 2ch grobowcow. Taksowkarz poradzil mi, ktore mam odwiedzic i mial racje. Byly piekne, mam
niektore zdjecia i video, zobaczycie. Wszedzie czekaja na bakszysz, nawet policja, która zaczeła mi mówić po imieniu :) Jestesmy w ostatnim grobowcu.
- Czekaj, dam Ci latarke, oprowadze Cie (Bramkarz)
- Ok (nie mam wyjscia)
Juz w srodku dalem mu 3 funty, zeby wiedizal, ze wiecej nie dostanie, niech sie nie stara
Gosc zaczal spiewac cos o Polandii, bardoz milo, ale przeszkadzal mi, nie moglem zrobic zdjec, ani nagrac video.
- Czy Ty wiesz ile to jest na euro? (tu mnie obrazil, jak dalem 80 funtow za chodzenie po kamieniach, to wystarczy)
- W naszym kraju nie ma euro
Dobrze bedzie miec jakies papierowe pieniadze, ale moga byc falszywe, albo nieoryginalne. Oni sie nie zorientuja, a dadza Wam spokoj. Zawsze jak placisz za taxi, najpierw wysiadz, wez wszystko. Pozniej zaplac. Tyle ile uwazasz, cos extra jak jestes zadowolony i odejdz, nie zwazaj na nic, nie przejmuj sie. Tak sie to robi wszedzie. A taksowkarze na calym swiecie robia Cie w jajo. Probowalem zapytac innego taxi ile za sam powrot? 50. Odszedlem. O nie przyjacielu 20. Odszedlem. Dobra, ile chcesz. Nie chce nic, bo mam juz umowione taxi, ale mozna tanio podrozowac? A no mozna :D Nawet na statku inny gosc mnie oklamal co do odleglosci (15km) do Valley of the Kings. Fajna sprawa bylopby i jest to mozliwe wynajacie roweru i zwdzenie tego na rowerze, nie jest to naprawde az tak daleko, jak wszyscy zmyslalja.
Na tym dzien zakonczylem.
Przespalem sie chwile w Mc Donaldsie (Sorki, ale gdzies musialem) i o 6 wsiadlem do
pociagu (wczesniej w kasie powiedzili mi, ze o 11 pm i nie ma biletow, policjant pozniej ze o 6pm). Wsiadlem, w 2 klasie zero miejsca, poszedlme na koniec pociagu, tam byla tylko 1 klasa. Gosc pozwolil mi usiasc. Przy sobie mialem tylko 105 funtow, 90 kosztuje bilet minimum. Kupilem bilet za 95 + 10 bakszysz, choc oni w pociagach nie chca, ale bylem tak szczesliwy, ze wracam do domu z tej dziury, ze masakra. Tylko raz zmienilme miejsce, cala podroz przespalem, bardzo sie ciagla, ale i tak bylo super. Warto zobaczyc, te gory, tak EAST jak i WEST DESERT.
Valley of the Kings: które tombs warto zobaczyć?
Nr. 14 Tau.. Ser.. (na samym końcu poprawej stronie)
Nr. 2 Ramses 4 (2 droga w prawo od wejścia)
Nr. 43 Tutmosess (2 zjazd na obwodnicy po lewej stronie)
Transfer od kasy biletowej do wejścia kolejką melexową kosztuje chyba 8 funtów, niewiem, w każdym razie warto je sobie kupić i nie smażyć się, a kwota jest niska!
Valley of the Kings: które tombs warto zobaczyć?
Nr. 14 Tau.. Ser.. (na samym końcu poprawej stronie)
Nr. 2 Ramses 4 (2 droga w prawo od wejścia)
Nr. 43 Tutmosess (2 zjazd na obwodnicy po lewej stronie)
Transfer od kasy biletowej do wejścia kolejką melexową kosztuje chyba 8 funtów, niewiem, w każdym razie warto je sobie kupić i nie smażyć się, a kwota jest niska!
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Wróciłem
Jestem już w Polsce. Update z zaległych dni będzie niebawem. Dziękuje Tym, którzy sprowadzili mnie do Polski przez Ateny. Spora część Polaków wciąż czeka na samolot w Kairze.
środa, 26 stycznia 2011
Nie wierze, strajki wciąż trwają
P.S. Już po wszystkim, sytuacja się uspokoiła, oni swoje, my swoje :)
Krew w żyłach płynie troszkę szybciej, może jednak rzeczywiście coś się dokona? Słyszę z okna hotelu krzyczący tłum, czyli jednak dalej strajkują. Trzymam za nich kciuki całym sercem. Po pierwsze muszą przemówić starszym ludziom, żeby też wyszli na ulice. Po drugie policja musi przejść na ich stronę, a to w miliprocentach się dzieje. Idą chyba w naszą stronę, auta jak zawsze trąbią. Dziś wciąż na mieście minąłęm bardzo dużo wojskowych ciężarówek (po 5-6 w kupie). Tak idą, są tutaj, papa ... ide na miasto, nic mi się nie stanie, ale chce zobaczyć. Niech obalą wreszcie tych skurw... Założę się, że gdyby każdy chciał dziś kupićbilet pkp to wyszedł by strajkować. Idem coś zjeść kupić jakieś bułki do pociągu papa. Są i cieżarówki wojskowe. Papa. Nie mam też chwilowo doładowania do telefonu jak coś .Papa :) Wróciłem.
Moje numery telefonów tutaj
1) egipski działa w sumie cały czas
2) play lub era na zmianę
Demonstracje trwają, przed chwilą byłem mam zdjęcia z ulicy 200m od naszego hotelu.
W ręku mieli kask policjanta, może przeszedł na ich stronę? W każdym razie po tym jak stamtąd poszedłem, przyjechało ZOMO, tak ZOMO takie jak u nas. 2 cieżarówki i małym ważniejsi (mam zdjęcia). Nie liczyłem na to, że będą tak uparci, bardzo dobrze, niech walczą o swoje. Policjanci wyszli ubrani w kaski, pałki i tarcze, co gorsza chyba troszkę zagrzani do walki...
Demonstracje trwają też na rondzie Tahir koło Nilu. Część ulic u nas na mieście jest zablokowana dla samochodów, reszta ludzi w tym ja chodzi normalnie, omijając protestujących. Być może zaczną się zamieszki. W każdym razie ja jestem bezpieczny i o 9 wyjeżdzamy stąd pociągiem do Luxor (670km). Policja w ogóle nie czepia się cudzoziemców (jeszcze ani razu). Mam nadzieje, że będzie to trwać i przystąpi więcej ludzi, w tym sklepikarzy tu handlujących, starszyzna i zmienią fucking government jak sami rdzenni o nim mówią. Jedym słowem, chyba zaczeło się na dobre i ja jestem tego świadkiem, nigdy w życiu bym się tego nie spodziełwał...
Krew w żyłach płynie troszkę szybciej, może jednak rzeczywiście coś się dokona? Słyszę z okna hotelu krzyczący tłum, czyli jednak dalej strajkują. Trzymam za nich kciuki całym sercem. Po pierwsze muszą przemówić starszym ludziom, żeby też wyszli na ulice. Po drugie policja musi przejść na ich stronę, a to w miliprocentach się dzieje. Idą chyba w naszą stronę, auta jak zawsze trąbią. Dziś wciąż na mieście minąłęm bardzo dużo wojskowych ciężarówek (po 5-6 w kupie). Tak idą, są tutaj, papa ... ide na miasto, nic mi się nie stanie, ale chce zobaczyć. Niech obalą wreszcie tych skurw... Założę się, że gdyby każdy chciał dziś kupićbilet pkp to wyszedł by strajkować. Idem coś zjeść kupić jakieś bułki do pociągu papa. Są i cieżarówki wojskowe. Papa. Nie mam też chwilowo doładowania do telefonu jak coś .Papa :) Wróciłem.
Moje numery telefonów tutaj
1) egipski działa w sumie cały czas
2) play lub era na zmianę
Demonstracje trwają, przed chwilą byłem mam zdjęcia z ulicy 200m od naszego hotelu.
W ręku mieli kask policjanta, może przeszedł na ich stronę? W każdym razie po tym jak stamtąd poszedłem, przyjechało ZOMO, tak ZOMO takie jak u nas. 2 cieżarówki i małym ważniejsi (mam zdjęcia). Nie liczyłem na to, że będą tak uparci, bardzo dobrze, niech walczą o swoje. Policjanci wyszli ubrani w kaski, pałki i tarcze, co gorsza chyba troszkę zagrzani do walki...
Demonstracje trwają też na rondzie Tahir koło Nilu. Część ulic u nas na mieście jest zablokowana dla samochodów, reszta ludzi w tym ja chodzi normalnie, omijając protestujących. Być może zaczną się zamieszki. W każdym razie ja jestem bezpieczny i o 9 wyjeżdzamy stąd pociągiem do Luxor (670km). Policja w ogóle nie czepia się cudzoziemców (jeszcze ani razu). Mam nadzieje, że będzie to trwać i przystąpi więcej ludzi, w tym sklepikarzy tu handlujących, starszyzna i zmienią fucking government jak sami rdzenni o nim mówią. Jedym słowem, chyba zaczeło się na dobre i ja jestem tego świadkiem, nigdy w życiu bym się tego nie spodziełwał...
Luxor. Jedziemy na safari :D
Zapomniałem Wam przedstawić mój płyn po goleniu, odkarzacz, a także przepitkę. Zibiba Extra. Z boku w ślaczkach pisze 42 stopnie, może to chodzi o procenty? W smaku lekko mentolowa, przyjmuje zapisy. Już się cieszę z tego Luxoru, więc przypominam, że conajmniej dziś i jutro będę dostępny tylko przez telefon, może czasem i dłużej, gdyby stamtąd okazało się, że jedziemy jeszcze do Aswan lub zostajemy na noc, bo nie zdażyliśmy odwiedzić Valley of the kings. Acha. Dla ciekawskich taka buteleczka kosztuje tutaj około 4 zł. Dzień 8. Środa. Pier..... komuniści i ich PKP.
Próba zakupu biletu do Luxor. Tak, to jest chyba dokładnie tak jak było u nas. Z tym, że tutaj w większości można kupić wszystko, poza... biletami na pociąg. Wczoraj zakup do Alex był pestką. Około 20 minut nam zeszło gadając po polsku, arabsku i angielsku (było nas 3, 2 PL + 1 EGP). Teraz sprawy miały się inaczej. Więc postałem sobie koło godzinki w kilku kolejkach, albo sprzedający odchodził, albo odsyłał mnie do innego okienka, w tym do informacji, do sleeping room, nikt nie mówi po ang, ale to nie problem. Oni nie chcą sprzedać nawet ich rodowitym(nowo poznana koleżanka chciała kupić dla siebie i dla mnie), bo podobno nie ma. Teraz w EGP są ferie, więc może dlatego. Miałem napistane na karce wszystko, skąd, dokąd i godziny (w tym piszę już cyferki po arabsku). Oczywiście okazało się, że też to co w internecie nie istnieje w rzeczywistości. A rozkład jazdy nawet ten na papierze to tylko ślaczki.. Nawet Policjant za łapówkę, nie chciał kupić nam biletu, a oni przecież za pieniąze zrobią wszystko.
Rozumieliśmy się doskonale z młodymi Egipcjanami, gdy pokazywałem zaciśniętą pieść i inne gesty w kierunku osób sprzedajcych bilety. Tak, miałe ochote tam wejść, można było z boku i zrobić rozrubę, ale chyba by mnie zatrzymali... Krzyczałem nawet do środka przez otwór "hello", ale pomimo, że było ich tam z 20 osób, nie reagowali. Jak rybki w akwarium.
W Egipcie każdy ma prace. Tak, taki sam klucz był chyba u nas? 1 podaje, 1 robi, 1 zbiera pieniądze, 1 patrzy. Czasem struktura zarządzającyh jest jeszcze wyższa, także każdy pracuej i każdy ma śmieszne pieniądze.
Rewolucja się nie udała. Bo jak powiedziała mama koleżanki, którą poznałem na stacji, najpierw trzeba zmienić ich myślenie. Zwłaszcza seniorów. A oni nie chcą, więc tutaj nic się nie zmieni. Gdybyście widzieli sprawdzanie dokumentów, ksero, legitymacji w przypadku zakupu biletu na kuszetke, dzwonienia i kilkudzisięciominutowego oczekiwania na odpowiedź, czy tak było w PL gdy chciało się wyjechać gdzieś dalej? Ten kraj powinni naprawdę nazwać PUBLIC REPUBLIC OF EGYPTIAN PEOPLE. Oczywiście punkt weryfikacji wygląda tak: kontener zbity ze sklejki i desek, w środku światło, skórzana kanapa a na niej komuniści dygnitarze, drewniane biurko, takie jak niedawno wyrzuciłem [..] i telefon, taki jak kiedyś były u nas na biurkach w SKR. Oczywiście Ci ważni goście tylko siedzą i czekają na jakże ważny telefon. A mi się nóż w kieszeni otwierał. Przecież gdyby ktoś ich wysadził w powietrze, to nawet nikt by tego chyba nie zauważył, a nawet wielu by ulżyło hehe...
I tak jadę dzisiaj do Luxor o 21.45. Tak, jedziemy dziś na dziko do Luxoru. Nie ma biletów ani na dziś, ani na jutro, więc niech spadają. Tak, spotkałem tam na stacji pewną koleżankę, więc pojedziemy razem, ona ma taki plan, więc ja też (planowałem jechać jutro). Chyba nawet chciały, żebym z nimi pojechał, bo jak poszedłem dogoniły mnie i mam zapisny numer pociągu, wagonu, który będziemy okupować oraz godzine. Będzie bezpieczeniej, bo mają jechać też jej przyjacieiele i ona zna arabski. W Luxor powinniśmy dojechać około 7-9 rano. Szkoda, że nie piją alkoholu, bo mam ichniejszą ZIMBA EXTRA i wtedy nie przeszkadzałyby nam żadne nie-udogodnienia.
Będę poza zasięgiem internetu co najmniej do pojutrza. Nie wiem czy z Luxor nie odbijemy jeszcze do Aswan (200km, tam gdzie tama), początkowo planowałem wracać nocnym spowrotem do Cairo, ale przecież i tak nie mam biletów, więc mogę wracać kiedy chcę (10 godzin stania). W Luxor jest co zwiedzać, ale szczegóły muszę jeszcze doczytać.
Jakoś się ułoży. Tak mówiłem jak wyjeżdzałem i tak narazie jest. Co chwile kogoś poznaje i jakoś ciąniemy do przodu. A wydaje mi się, że najciekawsze dopiero przede mną....
Rozumieliśmy się doskonale z młodymi Egipcjanami, gdy pokazywałem zaciśniętą pieść i inne gesty w kierunku osób sprzedajcych bilety. Tak, miałe ochote tam wejść, można było z boku i zrobić rozrubę, ale chyba by mnie zatrzymali... Krzyczałem nawet do środka przez otwór "hello", ale pomimo, że było ich tam z 20 osób, nie reagowali. Jak rybki w akwarium.
W Egipcie każdy ma prace. Tak, taki sam klucz był chyba u nas? 1 podaje, 1 robi, 1 zbiera pieniądze, 1 patrzy. Czasem struktura zarządzającyh jest jeszcze wyższa, także każdy pracuej i każdy ma śmieszne pieniądze.
Rewolucja się nie udała. Bo jak powiedziała mama koleżanki, którą poznałem na stacji, najpierw trzeba zmienić ich myślenie. Zwłaszcza seniorów. A oni nie chcą, więc tutaj nic się nie zmieni. Gdybyście widzieli sprawdzanie dokumentów, ksero, legitymacji w przypadku zakupu biletu na kuszetke, dzwonienia i kilkudzisięciominutowego oczekiwania na odpowiedź, czy tak było w PL gdy chciało się wyjechać gdzieś dalej? Ten kraj powinni naprawdę nazwać PUBLIC REPUBLIC OF EGYPTIAN PEOPLE. Oczywiście punkt weryfikacji wygląda tak: kontener zbity ze sklejki i desek, w środku światło, skórzana kanapa a na niej komuniści dygnitarze, drewniane biurko, takie jak niedawno wyrzuciłem [..] i telefon, taki jak kiedyś były u nas na biurkach w SKR. Oczywiście Ci ważni goście tylko siedzą i czekają na jakże ważny telefon. A mi się nóż w kieszeni otwierał. Przecież gdyby ktoś ich wysadził w powietrze, to nawet nikt by tego chyba nie zauważył, a nawet wielu by ulżyło hehe...
I tak jadę dzisiaj do Luxor o 21.45. Tak, jedziemy dziś na dziko do Luxoru. Nie ma biletów ani na dziś, ani na jutro, więc niech spadają. Tak, spotkałem tam na stacji pewną koleżankę, więc pojedziemy razem, ona ma taki plan, więc ja też (planowałem jechać jutro). Chyba nawet chciały, żebym z nimi pojechał, bo jak poszedłem dogoniły mnie i mam zapisny numer pociągu, wagonu, który będziemy okupować oraz godzine. Będzie bezpieczeniej, bo mają jechać też jej przyjacieiele i ona zna arabski. W Luxor powinniśmy dojechać około 7-9 rano. Szkoda, że nie piją alkoholu, bo mam ichniejszą ZIMBA EXTRA i wtedy nie przeszkadzałyby nam żadne nie-udogodnienia.
Będę poza zasięgiem internetu co najmniej do pojutrza. Nie wiem czy z Luxor nie odbijemy jeszcze do Aswan (200km, tam gdzie tama), początkowo planowałem wracać nocnym spowrotem do Cairo, ale przecież i tak nie mam biletów, więc mogę wracać kiedy chcę (10 godzin stania). W Luxor jest co zwiedzać, ale szczegóły muszę jeszcze doczytać.
Jakoś się ułoży. Tak mówiłem jak wyjeżdzałem i tak narazie jest. Co chwile kogoś poznaje i jakoś ciąniemy do przodu. A wydaje mi się, że najciekawsze dopiero przede mną....
wtorek, 25 stycznia 2011
Dzień 7. Wtorek. Demonstracje.
Byłem obok, a w sumie to zaraz na boku tłumu, który dziś przeprowadzał demonstrację mającą na celu obalenie prezydenta. Na początku oczywiście w bezpiecznym miejscu (z boku SBek i 2ch policjantów). Później i tak musiałem koło nich przejść, więc mam fotki ciężarówek wojskowych, wozów strażackich (tak, schładzali ludzi wodą z armatek). Był też gaz, ale nie tak strasznie dużo (1-2 puszki). Egipska policja ma doświadczenie z manifami, bo są dość często, a nic z nich nie ma, to znaczy, pokrzyczą i po kilku godzinach rozejdą się. Tym razem tłum troszkę biegał i fajna sprawa, bo grupki młodzieży dochodziły z zachodniej strony miasta. Wszyscy zbierali się na rodzie koło Museum of Egypt. Fotki później.
Można było poczuć się jak w PL w latach 80, gdy jeszcze byłem taki młody. Różnica? Tutaj wygląda bardzo spokojnie, obok przechodzą piesi w swoim własnych interesach, na ulicach siedzą ludzie i oglądają. Po prostu część bierze udział, część nie, bo im nie zależy. Jak na wszystkim.
P.S Nie rozwiaj z Egipcjaniem o śmieciach, które są wszędzie, bo oni ich nie zauważają P.S.2 Okłamuj Egipcjaniow tak, jak oni próbują Ciebie.
Co do wozów policyjnych? Oni tak tylko jeżdzą i trąbią w koło po mieście, żeby postraszyć. Rzeczywiście tutaj jest jak w PRL tylko wolniej. Bardzo dużo SBkó na naszym małym rondzie, z którego jedzie się na to duże. Oczywiśćie Policja też. Myślę, że to bardzo dobry pracodawca, bo dużo ludzi mają i dobrze płacą.
A w sumie to chciałem tylko znaleźć miejsce, aby usiąść i zacząć pisać pracę mgr... ale może dziś wieczorem... FAjnie byłoby przywieźc jej kawałek stąd.
Update: Jeszcze o 2 w nocy było słuchać krzyczących protestantów, czyli się nie poddają i dobrze. Jak donoszą niektóre źródła na facebooku, właściciele zamkniętych restauracji dają jedzenie demonstrantom, a niektórzy policjanci ściągają uniformy i przyłączają się do protestu. Oby rzeczywiście tak było!
Ustrój: musicie zrozumieć ustrój panujący w Egipcie. To jest komunizm + islam. Bardzo dużo różnych służb policyjnych, nawet u nas w hotelu są byli funkcjonariusze. Da się na chodnikach rozpoznać tajniaków. Gdy jedzie się autem co 100m w normalny dzień można znaleźć 2 policjanów.
Cały czas od kilku dziesięciu mają też emergency law, czyli stan wyjątkowy! My młodzi, nie pamiętamy,co to było, ale tutaj policja może zrobić wszystko z każdym no i tak samo tortury na przesłuchaniach wciąż są obecne. Oczywiście turystów to raczej nie dotyczy..
Jedzonko... dziś taki makaron fast-food z przyprawami i jakimiś warzywami strączkowymi, bardzo fajne, zwłaszcza przyprawy, troche za pikante sobie później zrobiłem hehe (może za bardzo). Koszt 3,50 funta.
Egipcjanie żywią się niestety śmieciami. Ich dzieci jedzą Bake Rolls 100x częściej niż nasze, rogaliki Chipita, tureckie wafelki, batoniki, chipsy Lays są wszechoobecne. Dodatkowo napoje takie jak Sprite, Pepsi, Schwepees (marka u nas już nie istniejąca poza tonikiem) również powszechnie dostępne. Przyjmujemy zasadę, że nie jemy w sieciach zachodnich (ani razu). Najlepsze jedzenie, najbardzie smaczne, muszę przyznać jest na ulicy, w takich knajpkach, gdzie sie je na plastikowych stolikach. Zawsze ciekawy, dobrze przyprawiony smak ;)
Można było poczuć się jak w PL w latach 80, gdy jeszcze byłem taki młody. Różnica? Tutaj wygląda bardzo spokojnie, obok przechodzą piesi w swoim własnych interesach, na ulicach siedzą ludzie i oglądają. Po prostu część bierze udział, część nie, bo im nie zależy. Jak na wszystkim.
P.S Nie rozwiaj z Egipcjaniem o śmieciach, które są wszędzie, bo oni ich nie zauważają P.S.2 Okłamuj Egipcjaniow tak, jak oni próbują Ciebie.
Co do wozów policyjnych? Oni tak tylko jeżdzą i trąbią w koło po mieście, żeby postraszyć. Rzeczywiście tutaj jest jak w PRL tylko wolniej. Bardzo dużo SBkó na naszym małym rondzie, z którego jedzie się na to duże. Oczywiśćie Policja też. Myślę, że to bardzo dobry pracodawca, bo dużo ludzi mają i dobrze płacą.
A w sumie to chciałem tylko znaleźć miejsce, aby usiąść i zacząć pisać pracę mgr... ale może dziś wieczorem... FAjnie byłoby przywieźc jej kawałek stąd.
Update: Jeszcze o 2 w nocy było słuchać krzyczących protestantów, czyli się nie poddają i dobrze. Jak donoszą niektóre źródła na facebooku, właściciele zamkniętych restauracji dają jedzenie demonstrantom, a niektórzy policjanci ściągają uniformy i przyłączają się do protestu. Oby rzeczywiście tak było!
Ustrój: musicie zrozumieć ustrój panujący w Egipcie. To jest komunizm + islam. Bardzo dużo różnych służb policyjnych, nawet u nas w hotelu są byli funkcjonariusze. Da się na chodnikach rozpoznać tajniaków. Gdy jedzie się autem co 100m w normalny dzień można znaleźć 2 policjanów.
Cały czas od kilku dziesięciu mają też emergency law, czyli stan wyjątkowy! My młodzi, nie pamiętamy,co to było, ale tutaj policja może zrobić wszystko z każdym no i tak samo tortury na przesłuchaniach wciąż są obecne. Oczywiście turystów to raczej nie dotyczy..
Jedzonko... dziś taki makaron fast-food z przyprawami i jakimiś warzywami strączkowymi, bardzo fajne, zwłaszcza przyprawy, troche za pikante sobie później zrobiłem hehe (może za bardzo). Koszt 3,50 funta.
Egipcjanie żywią się niestety śmieciami. Ich dzieci jedzą Bake Rolls 100x częściej niż nasze, rogaliki Chipita, tureckie wafelki, batoniki, chipsy Lays są wszechoobecne. Dodatkowo napoje takie jak Sprite, Pepsi, Schwepees (marka u nas już nie istniejąca poza tonikiem) również powszechnie dostępne. Przyjmujemy zasadę, że nie jemy w sieciach zachodnich (ani razu). Najlepsze jedzenie, najbardzie smaczne, muszę przyznać jest na ulicy, w takich knajpkach, gdzie sie je na plastikowych stolikach. Zawsze ciekawy, dobrze przyprawiony smak ;)
Notowania kursów walut EGP w bankomatach w Kairze
100EGP (100 funtów egipskich) = 51,47 PLN max. 51,82 PLN :)
Kantory 1 USD = 5,85 EGP.
Oczywiście kochamy mBank. Do Egiptu nie brać dolarów, chociaż w wycieczkach są one bardziej wartościowe niż funty. Jakkowliek, wystarczy mieć te 15 dolarów na wizę. Nie pamiętam, czy na lotnisku jest gdzieś bankomat, na pewno, ale tutaj na mieście bez problemu wybierzesz kasę i nigdy nie masz jej przy sobie za dużo, więc chodzi sobie baardzo bezpiecznie, nawet o 3 w nocy ;)
Kantory 1 USD = 5,85 EGP.
Oczywiście kochamy mBank. Do Egiptu nie brać dolarów, chociaż w wycieczkach są one bardziej wartościowe niż funty. Jakkowliek, wystarczy mieć te 15 dolarów na wizę. Nie pamiętam, czy na lotnisku jest gdzieś bankomat, na pewno, ale tutaj na mieście bez problemu wybierzesz kasę i nigdy nie masz jej przy sobie za dużo, więc chodzi sobie baardzo bezpiecznie, nawet o 3 w nocy ;)
Sheherezzada, Polki, Egipcjanie i wszechobecna prawda :D
Witam, tak szukam informacji na temat Sheherezada club obok nas. Najśmieszniejsze i tak są Polki na forum http://forum.gazeta.pl/forum/PO_CZYM_POZNAC_OSZUSTA koniecznie przeczytajcie jak sobie pomagają.. :D Egypt. Where the naiwność i pożądanie meets.
Jaka jest prawda? Lektura Pinokio jest zakazana ;)
1) arabowie spragnieni są seksu, gotowi zawsze i wszędzie. Nie mają łatwego dostępu do kobiet, nie zawsze mogą je dotykać, rozmawiać, umawiać się, spotykać i tak dalej. A jak zostanie żoną to już zamknięta w domq...
2) nie potrafią hamować reakcji swojego organizmu - to znaczy, myślą, że nie mogą, bo to wola Allacha, więc nie kontrolują i każda kobieta bez chusty na głowie jest dla nich bardziej atrakcyjna
3) w sumie to się ich nie dziwie, bo ich kobiety tylko nie które są księżniczkami
4) każdy arab, który zacznie przypadkiem na ulicy angielskim słowem, na 99% chce Cie oszukać. Na pewno Cie okłamie. Nawet w prostych pytaniach o fakty. Różni Egipcjanie:
- Ile kosztuje beznyna? On: 5 funtów. Ja: 0,9 funta.
- Ile kosztuje starter vodafone? On: 30 funtów ale to i tak tanio, ja chcesz to wyśle człowieka i kupi go dla Ciebie, bo jak ty pójdziesz będzie drożej. Ja: 10 funtów
- Do Aleksandrii jechać autem czy pociągiem? On: Koniecznie autem, pociągiem się nie da. (500 funtów) Ja: pociąg w obie strony mniej niż 50 funtów
- On: pamiętasz mnie? Spotkaliśmy się na mieście. Mogę Ci pomóc, gdzie idziesz? Ja: nie (spadaj dziadzie! hehe)
- on: daj mi bilet , będę Twoim przewodnikiem, ja: nie, spadaj
- on: musicie mi dać swój bilet, wymagania rządowe oni: dali mu bilet jak owieczki i zaczeło się oprowadzanie i opowiadanie o niczym :D
5) taksówki, zwłaszcza te białe, zamiast np. liczyć 1 funt za km liczą 3 funty za km :D
6) sklepikarze, jak poznają skąd jesteś. Ile kosztuje Sprite? On: 4 funty - 6 funtów. Ja: 3 funty, ale 4 i tak jest ok, a chłopaki niech sobie zarobią (1L=2zł, w PL 1L=3,60zł)
7) ich mapy, które tu sprzedają. Sorki.... bardzo słabiutkie. Afryka nieodkryta :D Ang. papierowe przewodniki są tutaj bardzo drogie a i tak nic w nich nie ma.
8) są zdziwieni kiedy mówię im, że znam ceny biletów na pociągi, oczywiście autem byłoby lepiej i mi pomogą... NIGDY nie pozwalacie sobie pomóc przez Egipcjan. Gdyby chcieli pomóc tylko dla funciaka, czy 2ch nie ma problemu, warto im pomóc, ale to może się skończyć trochę drożej..
Egipcjanie chcą podwyżki płacy, tak ale najpierw musieliby się stać bardziej wydajni. W pracy siedzą i cały czas piją herbatkę, przed nimi walają się smieci, gruz, a oni czekają... Śmiecie leżą w Alex, czy gdziekolwiek a oni siedzą, stoją, ale nie schylą się, żeby je posprzątać, no why. Jak świnki...
Posumowując oni bardzo często na życie zarabiają swoim językiem. Jak umią angielski to znajdą i naiwnych turystów. Z drugiej zaś strony? Dlaczego nie spróbować egzotycznego ciacha, prawda?? :) :)
Ale i tak chciałym tu kiedyś wrócić, dokładnie tutaj. Spotkałem tutaj wielu nowych znajomych, można by rzec "przyjaciół", którzy szczerze pomogą, choć nie obronią przed tymi nieuczciwymi, wystającymi na ulicach. Nigdy nie możesz zaufać Egipcjaninowi, musisz ważyć każde jego słowo, bo zwykle mają w tym swój interes. Z drugiej strony pamiętajcie, że nie mają tu nic. Dopiero się budują i potrzebują nas.
Podobno w Polsce śnieg? Współczuje i nie wracam, dopóki nie stopnieje!
Jaka jest prawda? Lektura Pinokio jest zakazana ;)
1) arabowie spragnieni są seksu, gotowi zawsze i wszędzie. Nie mają łatwego dostępu do kobiet, nie zawsze mogą je dotykać, rozmawiać, umawiać się, spotykać i tak dalej. A jak zostanie żoną to już zamknięta w domq...
2) nie potrafią hamować reakcji swojego organizmu - to znaczy, myślą, że nie mogą, bo to wola Allacha, więc nie kontrolują i każda kobieta bez chusty na głowie jest dla nich bardziej atrakcyjna
3) w sumie to się ich nie dziwie, bo ich kobiety tylko nie które są księżniczkami
4) każdy arab, który zacznie przypadkiem na ulicy angielskim słowem, na 99% chce Cie oszukać. Na pewno Cie okłamie. Nawet w prostych pytaniach o fakty. Różni Egipcjanie:
- Ile kosztuje beznyna? On: 5 funtów. Ja: 0,9 funta.
- Ile kosztuje starter vodafone? On: 30 funtów ale to i tak tanio, ja chcesz to wyśle człowieka i kupi go dla Ciebie, bo jak ty pójdziesz będzie drożej. Ja: 10 funtów
- Do Aleksandrii jechać autem czy pociągiem? On: Koniecznie autem, pociągiem się nie da. (500 funtów) Ja: pociąg w obie strony mniej niż 50 funtów
- On: pamiętasz mnie? Spotkaliśmy się na mieście. Mogę Ci pomóc, gdzie idziesz? Ja: nie (spadaj dziadzie! hehe)
- on: daj mi bilet , będę Twoim przewodnikiem, ja: nie, spadaj
- on: musicie mi dać swój bilet, wymagania rządowe oni: dali mu bilet jak owieczki i zaczeło się oprowadzanie i opowiadanie o niczym :D
5) taksówki, zwłaszcza te białe, zamiast np. liczyć 1 funt za km liczą 3 funty za km :D
6) sklepikarze, jak poznają skąd jesteś. Ile kosztuje Sprite? On: 4 funty - 6 funtów. Ja: 3 funty, ale 4 i tak jest ok, a chłopaki niech sobie zarobią (1L=2zł, w PL 1L=3,60zł)
7) ich mapy, które tu sprzedają. Sorki.... bardzo słabiutkie. Afryka nieodkryta :D Ang. papierowe przewodniki są tutaj bardzo drogie a i tak nic w nich nie ma.
8) są zdziwieni kiedy mówię im, że znam ceny biletów na pociągi, oczywiście autem byłoby lepiej i mi pomogą... NIGDY nie pozwalacie sobie pomóc przez Egipcjan. Gdyby chcieli pomóc tylko dla funciaka, czy 2ch nie ma problemu, warto im pomóc, ale to może się skończyć trochę drożej..
Egipcjanie chcą podwyżki płacy, tak ale najpierw musieliby się stać bardziej wydajni. W pracy siedzą i cały czas piją herbatkę, przed nimi walają się smieci, gruz, a oni czekają... Śmiecie leżą w Alex, czy gdziekolwiek a oni siedzą, stoją, ale nie schylą się, żeby je posprzątać, no why. Jak świnki...
Posumowując oni bardzo często na życie zarabiają swoim językiem. Jak umią angielski to znajdą i naiwnych turystów. Z drugiej zaś strony? Dlaczego nie spróbować egzotycznego ciacha, prawda?? :) :)
Ale i tak chciałym tu kiedyś wrócić, dokładnie tutaj. Spotkałem tutaj wielu nowych znajomych, można by rzec "przyjaciół", którzy szczerze pomogą, choć nie obronią przed tymi nieuczciwymi, wystającymi na ulicach. Nigdy nie możesz zaufać Egipcjaninowi, musisz ważyć każde jego słowo, bo zwykle mają w tym swój interes. Z drugiej strony pamiętajcie, że nie mają tu nic. Dopiero się budują i potrzebują nas.
Podobno w Polsce śnieg? Współczuje i nie wracam, dopóki nie stopnieje!
Dzień 6. Poniedziałek. Aleksandria i "moja" pierwsza sieć wifi w Egipcie!
Odwiedziliśmy też w fort of Qaitbey. Warto tam zaglądnąć. Bardzo dobrze zachowany. Obok super lody, w tym sorbety, mniam, mniam mniam. U nas takie lody są jedne z najdroższych i trudno takie znaleźć, tutaj to normalna sprawa - standard :D
Jedzenie. Ubóstwiam chińskie jedzenie, ale arabskie jest również pełne smaku. Taka miała być ta podróż. Pełna smaku i adrenaliny, tej ostatnio to na początku nawet trochę za dużo hehe..
Sukces dnia. Wyobraźcie sobie, idziemy wąską uliczką, gdzieś tam w sercu 4 milionowej Aleksandrii, ja zajadam się takimi dużymi przykurzonymi na wierzchu, kupionymi na wozie, za to nie samowicie jędrnymi i słodkimi mandarynkami, znajoma zaś tyle co kupiła mini pizzę u lokalnego piekarza (prosta z tacy koło drogi). Idziemy tak uśmiechnięci, zwłaszcza do niektórych dziewczyn, a tutaj dziewczyna śmieje się do nas (muzłomanka, ubrana w chustę itd.) i pokazuje znak Okej (palec do góry). Mój kolega z Kairu śmiał się ze mnie, że gdybym dobrze odpowiedział i zagestykulował, dziewczyna podeszłaby i dałaby mi całusa... Ogólnie to coraz częściej się uśmiechamy, tym samym rozbrajając niektórych Egipcjan, próbujących sprzedać nam kolejną rzecz.
"Moja" pierwsza sieć w Egipcie. Czy myśleliście, że tak to się skończy? Właśnie po 4ch godzinach skończyłem konfigurować sieć WiFi w naszym hotelu. Mamy 3 routerki wifi i nareszcie chodzi nam szybciutki internet (dopóty dopóki nie padnie samo ADSL), co więcej, teraz jest nie tylko na holu, ale i u mnie w pokoju!! P.S. Podobno dziś w nocy do hotelu przyjechały 2 polki.. W życiu bym nie pomyślał, że kiedykolwiek w życiu będę budował(konfigurował) w Afryce, w Egipcie sieć WiFi. Teraz jest 4.30 rano, zaraz idę spać.Bardzo pozytywny dzień. Pełen wymyślnych dobrze przyprawionych smaków, a także interesujących zdarzeń. No i dość duża Aleksandria zchodzona na nogach.
poniedziałek, 24 stycznia 2011
Dzień 5. Niedziela. Zimba Extra. Przygotowania do rewolucji.
Przygotowania do 25 stycznia
Po ulicach już ustawiają się cieżarówki z Policjantami. Zdjęć troszkę mam, ale dziś jeszcze nie zdażę wgrać. Co chwilę pada net. Takie cieżarówki można spotkać po 4 na skrzyżowaniu, jeżdzą też i trąbią po mieście, żeby zastraszyć. W każdej około 30 osób. 25 sty wszystko ma być zamknięte. Ma brać udział też wojsko, ponieważ bidaki nie wiedzą, gdzie będą protestować. A wiemy, że będą wszędzie, w całym Egipcie, w Alex, w Luksorze... w Kairze w kilku miejscach (oczywiście my jesteśmy jakby to powiedzieć w centrum :)
Poniedziałek Aleksandria
Dlatego jutro (dziś) robimy Aleksandrię pociągiem. Nie uwierzycie, ale załatwiając bilety na pociąg na 6 rano rozmawialiśmy jednocześnie po Angielsku, Polsku i Arabsku. Udało się kupić bilet w obie strony (ponad 200km) za jakieś 45 funtów...
Mumin i IT również w Egipcie Zdziwilibyście jak łatwo zapamiętać im ksywkę, dlatego część ludzi, tak mnie właśnie nazywa. Poza tym jutro mamy robić tutaj internet, może troszkę go poprawimy (obiecałem pomóc pokonfigurować accesss pointy). W sumie gdybym miał zasięg w pokoju nie poznałbym wielu ludzi tutaj.... Może uda mi się jeszcze zagrać w piłkę.. [..]. Dzisiaj próbowałem też naprawiać zasilacz koleżance z Finlandii. Zdziwilibyście jak fajnie jest, gdy masz tak niewiele narzędzi... ale nie ma przecież rzeczy niemożliwych. Nie wziąłem nawet noża do rozcięcia arbuza, któego kupiłem, ale oczywiście pożyczyłem. Przewody do naprawy zasilacza wykorzystaliśmy z zepsutego kabla video, ale naprawę mam nadzieję, skończymy jutro.
Konserwacja arbuza. Arbuz troszkę cieżki - 20 funtów. Zajeb... słodki aż popękał w środku od słońca (nie dziwię sie mu wcale... ) Bo w dzień jest gorąco a w nocy zimno.... Tak, to był obiad... będzie chyba też na śniadanie. Oczywiście naturalnym konserwantem jest wódka Zimba Extra, ha ha prawie jak Żytnia Extra, o nucie nieco miętowej. Doładowanie ponad 45% w smaku z gwinta. Podobno jak sie kręci od prawej do lewej to jest jeszcze mocniejsza ;) Cena około 4zł za 375ml...Tylko w Mongolii Mongolia Standard jest chyba tańsza (żartuje :D)
Stan moich sprzętów. No tak komputer ma za słabo łapie zasięg Wifi i procesor nie radzi sobie ze Skype-> GSM Polska. Telefony: w 1 nie działa joystick, w 2 kilka przycisków, w 1 nie działa przycisk aparatu, w 2 aparat nie łapie ostrości. Ogólnie stan taki jak wszystko w Egpicie :P :P Kurr... sprzedam wszystkie te ruiny i już nigdy nie kupie używki na allegoro (okazało się teraz, że SE z all ma gorszy soft niż mój 5 letni SE z Ery..)
Po ulicach już ustawiają się cieżarówki z Policjantami. Zdjęć troszkę mam, ale dziś jeszcze nie zdażę wgrać. Co chwilę pada net. Takie cieżarówki można spotkać po 4 na skrzyżowaniu, jeżdzą też i trąbią po mieście, żeby zastraszyć. W każdej około 30 osób. 25 sty wszystko ma być zamknięte. Ma brać udział też wojsko, ponieważ bidaki nie wiedzą, gdzie będą protestować. A wiemy, że będą wszędzie, w całym Egipcie, w Alex, w Luksorze... w Kairze w kilku miejscach (oczywiście my jesteśmy jakby to powiedzieć w centrum :)
Poniedziałek Aleksandria
Dlatego jutro (dziś) robimy Aleksandrię pociągiem. Nie uwierzycie, ale załatwiając bilety na pociąg na 6 rano rozmawialiśmy jednocześnie po Angielsku, Polsku i Arabsku. Udało się kupić bilet w obie strony (ponad 200km) za jakieś 45 funtów...
Mumin i IT również w Egipcie Zdziwilibyście jak łatwo zapamiętać im ksywkę, dlatego część ludzi, tak mnie właśnie nazywa. Poza tym jutro mamy robić tutaj internet, może troszkę go poprawimy (obiecałem pomóc pokonfigurować accesss pointy). W sumie gdybym miał zasięg w pokoju nie poznałbym wielu ludzi tutaj.... Może uda mi się jeszcze zagrać w piłkę.. [..]. Dzisiaj próbowałem też naprawiać zasilacz koleżance z Finlandii. Zdziwilibyście jak fajnie jest, gdy masz tak niewiele narzędzi... ale nie ma przecież rzeczy niemożliwych. Nie wziąłem nawet noża do rozcięcia arbuza, któego kupiłem, ale oczywiście pożyczyłem. Przewody do naprawy zasilacza wykorzystaliśmy z zepsutego kabla video, ale naprawę mam nadzieję, skończymy jutro.
Konserwacja arbuza. Arbuz troszkę cieżki - 20 funtów. Zajeb... słodki aż popękał w środku od słońca (nie dziwię sie mu wcale... ) Bo w dzień jest gorąco a w nocy zimno.... Tak, to był obiad... będzie chyba też na śniadanie. Oczywiście naturalnym konserwantem jest wódka Zimba Extra, ha ha prawie jak Żytnia Extra, o nucie nieco miętowej. Doładowanie ponad 45% w smaku z gwinta. Podobno jak sie kręci od prawej do lewej to jest jeszcze mocniejsza ;) Cena około 4zł za 375ml...Tylko w Mongolii Mongolia Standard jest chyba tańsza (żartuje :D)
Stan moich sprzętów. No tak komputer ma za słabo łapie zasięg Wifi i procesor nie radzi sobie ze Skype-> GSM Polska. Telefony: w 1 nie działa joystick, w 2 kilka przycisków, w 1 nie działa przycisk aparatu, w 2 aparat nie łapie ostrości. Ogólnie stan taki jak wszystko w Egpicie :P :P Kurr... sprzedam wszystkie te ruiny i już nigdy nie kupie używki na allegoro (okazało się teraz, że SE z all ma gorszy soft niż mój 5 letni SE z Ery..)
Dzień 5. Piramida Cheopsa nareszcie!
Wreszcie wyszedłem ze snu zimowego i zacząłem porządnie zwiedzać.
Piramida Cheopsa.. Byłem w Gizie w południe. Fajna sprawa Wy sobie tam chodzicie gdzieś po Polsce, a ja stoję koło piramidy Cheopsa (w Polsce była www.piramidacheposa.com). Fajne doświadczenie i z tego się cieszę. Byłem także we wnętrzu mniejszej piramidy, wejście dość małe (metr szerokości i max. 1,3 metra wysokości). Schodzi się w dół, na dole komnata i na tym przygoda się kończy.
Nie mam dziś czasu, dostałem się tam oczywiście za pomocą mojego kierowcy (tak, to nie jest taryfa ale prywatne autko - w każdym razie jeździ do przodu). Myślę, że turyści miło są zaskoczeni, jak jadąc w kierunku piramid widzą rzekę śmieci, którą właśnie od nowa pogłębia koparka.
"Nie siadaj na wielbłąda, bo padnie"
Na miejscu tak jak w przewodnikach wszyscy chcą Cię przewieźć na wielbłądzie lub koniu. Jak kupiłem bilet, to oczywiście zgodnie z przewodnikiem, 1 z Egipcjan mi go wydarł, by zostać moim przewodnikiem, oczywiście mu go w sekundzie odebrałem i wszedłem sam.
Tutaj rada - nikomu, ale to nikomu nie dajesz swojego biletu. Bramka jest po prawo na kasach, wchodzisz przez detektory metalu czy czegoś tam. Ważne. Nie zwracaj uwagi, że one piszczą, po prostu idź dalej, ja tak robie już kolejny dzień (wszędzie, w tym muzea) i jeszcze nikt mnie nie zatrzymał ani słowa nie powiedział (a nie muszę wyciągać telefonów itp).
Sphinx No tak, to co mamy w encyklopediach, a co zostało, to subtelna różnica. To wszystko, włączenie z piramidami się rozsypuje, kompletna masówka. W koło wielbłądy i konie, a to stąd ten zapach..... ale to przecież nie stadnina tylko 1 z cudów świata, prawda??? Tylko na pocztówkach macie złote wielbłądy, te są białe - pewnie wyblakły na słońcu i czarne od brudu...
Nowe słówka po arabsku: La - nie. La, la, la i natrętni sprzedawcy odchodzą.
Salamu Alaj Kum - dziękuję. Na dziś wystarczy :)
Języki. No tak, rozmawiamy(uczymy się) tutaj po Angielsku, Arabsku (ja nie), Polsku, Koreańsku, Niemiecku....
Al-Azhar Park. Wieczorem byliśmy w Parku. Należy iść na kawę do Restauracji Castel View. Zwłaszcza, jeśli jesteś z kobietą, tam jest taki wąski drewniany brązowy balkoik z widokiem na cały part... Fotki z parku z sieci.
Co do zachodu słońca, to właśnie byliśmy o takiej porze i zdecydowanie jest to najlepszy czas, później pojawia się, tylko więcej, więcej młodych ludzi..... :) :)
Piramida Cheopsa.. Byłem w Gizie w południe. Fajna sprawa Wy sobie tam chodzicie gdzieś po Polsce, a ja stoję koło piramidy Cheopsa (w Polsce była www.piramidacheposa.com). Fajne doświadczenie i z tego się cieszę. Byłem także we wnętrzu mniejszej piramidy, wejście dość małe (metr szerokości i max. 1,3 metra wysokości). Schodzi się w dół, na dole komnata i na tym przygoda się kończy.
Nie mam dziś czasu, dostałem się tam oczywiście za pomocą mojego kierowcy (tak, to nie jest taryfa ale prywatne autko - w każdym razie jeździ do przodu). Myślę, że turyści miło są zaskoczeni, jak jadąc w kierunku piramid widzą rzekę śmieci, którą właśnie od nowa pogłębia koparka.
"Nie siadaj na wielbłąda, bo padnie"
Na miejscu tak jak w przewodnikach wszyscy chcą Cię przewieźć na wielbłądzie lub koniu. Jak kupiłem bilet, to oczywiście zgodnie z przewodnikiem, 1 z Egipcjan mi go wydarł, by zostać moim przewodnikiem, oczywiście mu go w sekundzie odebrałem i wszedłem sam.
Tutaj rada - nikomu, ale to nikomu nie dajesz swojego biletu. Bramka jest po prawo na kasach, wchodzisz przez detektory metalu czy czegoś tam. Ważne. Nie zwracaj uwagi, że one piszczą, po prostu idź dalej, ja tak robie już kolejny dzień (wszędzie, w tym muzea) i jeszcze nikt mnie nie zatrzymał ani słowa nie powiedział (a nie muszę wyciągać telefonów itp).
Sphinx No tak, to co mamy w encyklopediach, a co zostało, to subtelna różnica. To wszystko, włączenie z piramidami się rozsypuje, kompletna masówka. W koło wielbłądy i konie, a to stąd ten zapach..... ale to przecież nie stadnina tylko 1 z cudów świata, prawda??? Tylko na pocztówkach macie złote wielbłądy, te są białe - pewnie wyblakły na słońcu i czarne od brudu...
Nowe słówka po arabsku: La - nie. La, la, la i natrętni sprzedawcy odchodzą.
Salamu Alaj Kum - dziękuję. Na dziś wystarczy :)
Języki. No tak, rozmawiamy(uczymy się) tutaj po Angielsku, Arabsku (ja nie), Polsku, Koreańsku, Niemiecku....
Co do zachodu słońca, to właśnie byliśmy o takiej porze i zdecydowanie jest to najlepszy czas, później pojawia się, tylko więcej, więcej młodych ludzi..... :) :)
Dzień 4. Sobota :)
Streszczenie niedzieli. W sumie to już nie wiele pamiętam. Trosszzzkę zaspałem po nocce... To jest niesamowite miejsce, spotykam tu ludzi z Sudanu, Nigeri, Turcji i tak dalej. Mamy tutaj przedstawicieli ruchu oporu w Darfurze, hadlowców, piłkarzy i tak dalej. Nie mamy natomiast internetu, więc pisze dopiero dzisiaj. Jeździłem metro - gdziekolwiek jedziesz kosztuje 1 funta, czyli 0,50zł. Byłem w Gizie. Jeździłem białą taksówką (tak, te które niestety naciąją).
Hol, w którym teraz siedzę, jest zaraz przy recepcji, zarówno w dzień i w nocy nie trudno jest spotkać tutaj nowych ludzi.
Khali Market. O czegoś takiego nie ma nawet w Hong Kongu (nie mówię o czystości). Wyobraźcie sobie uliczki z przejściem może na 2 metry (w którym mieszczą się od czasu do czasu małe japońskie cieżarówki), wystawy kolorowych ubrań, butów, dywanów, czegokolwiek byście tylko zechcieli kupić na około 3-4 metry do góry. Wszystko bardzo kolorowe, żółty, czerwony, zielony, błekitny, złoty. Bardzo fajne suknie dla kobiet, podobno jednorazowe, za to wyglądają super i cena od 35 funtów (oczywiście chińszczyzna)..
Cennik. Ropa 0,9 funta litr. Benzyna maksymalnie 1,85 funta ale to już "ultimate" :D.
Sprite 1l 3 funty. Jedzonko takie dość duże 3 talerzyki 10 funtów. No właśnie jadłem chyba rybki, ogólnie nużam się w przyprawach i fajnym, ciekawym jedzeniu dla smaku, choć to było takie prosto z ulicy :) Tak, tak ... narazie klątfy faraona na mnie nie było ;) A codziennie próbujemy czegoś nowego :)
Hol, w którym teraz siedzę, jest zaraz przy recepcji, zarówno w dzień i w nocy nie trudno jest spotkać tutaj nowych ludzi.
Khali Market. O czegoś takiego nie ma nawet w Hong Kongu (nie mówię o czystości). Wyobraźcie sobie uliczki z przejściem może na 2 metry (w którym mieszczą się od czasu do czasu małe japońskie cieżarówki), wystawy kolorowych ubrań, butów, dywanów, czegokolwiek byście tylko zechcieli kupić na około 3-4 metry do góry. Wszystko bardzo kolorowe, żółty, czerwony, zielony, błekitny, złoty. Bardzo fajne suknie dla kobiet, podobno jednorazowe, za to wyglądają super i cena od 35 funtów (oczywiście chińszczyzna)..
Cennik. Ropa 0,9 funta litr. Benzyna maksymalnie 1,85 funta ale to już "ultimate" :D.
Sprite 1l 3 funty. Jedzonko takie dość duże 3 talerzyki 10 funtów. No właśnie jadłem chyba rybki, ogólnie nużam się w przyprawach i fajnym, ciekawym jedzeniu dla smaku, choć to było takie prosto z ulicy :) Tak, tak ... narazie klątfy faraona na mnie nie było ;) A codziennie próbujemy czegoś nowego :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)





